Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

11. Kiedy bierzemy od życia wszystko, a nawet więcej

Cześć Kochani!

Pozdrawiam Was wszystkich z mojej ukochanej upalnej Japonii, gdzie powoli zaczynam się ogarniać. Zakładka „Japonia” nie cieszy się na stronie zbyt dużą popularnością, ale cóż, nie każdego musi to interesować, ale dla mnie to naprawdę cudny kraj ( ;

Przed Wami nowy rozdział Układu Antytetycznego, a wszystkim subskrybentom polecam sprawdzić swoje skrzynki, bo pójdzie do Was po tym wpisie mała niespodzianka.

Enjoy!

Po tym wieczorze musiałem odpocząć od wszystkiego i wszystkich, więc przez kilka dni pod rząd nie robiłem nic poza pracą czy przygotowywaniem materiałów. Z tą różnicą, że było mi zdecydowanie lepiej. Czułem się świetnie, a każda lekcja szła jak po maśle. Wreszcie przestałem uciekać od muzyki, więc moi uczniowie byli zachwyceni tym, że wplątywałem raz po raz jakiś znany kawałek i na jego przykładzie uczyłem gramatyki, słownictwa czy robiłem ćwiczenia ze słuchania. W międzyczasie podśpiewywałem pod nosem i wystukiwałem rytm palcami, nogą czy bujałem się w rytmie muzyki. Byłem jak nowo narodzony. Zauważyli to nie tylko uczniowie, ale nawet współpracownicy, którzy od razu zaczęli wypytywać mnie o powód mojego nagłego zadowolenia z życia. Dziewczyny z sekretariatu wymyśliły nawet teorię spiskową, jakobym ukrywał przed światem jakąś nową sympatię i nie ważne, ile razy bym nie zaprzeczał, one wciąż upierają się przy swoim. Czytaj dalej

Sny (nie)spełnione

Cześć Kochani!

Tak, jak pisałam na Facebooku, dziś mały one-shot z okazji przewspaniałej audycji w UJOT FM. Mam nadzieję, że słuchacie, jeśli nie, wciąż trwa, aż do samej północy. Polecam! ( ;

Enjoy!

Znów zaczynał się mój piękny koszmar. Leżałem pod nim, a jego dłonie błądziły po moim ciele wędrując tam, gdzie tylko one jedne mogły. Nie wiedziałem, ile jeszcze wytrzymam. Jeszcze kilka krótkich chwil, a znów poczuję go w sobie i po raz kolejny będę jęczał bezwstydnie wijąc się i prosząc o więcej. Jeszcze dosłownie moment, a będę widział, słyszał i czuł tylko jego. Czułem się jak na haju. Był moim narkotykiem. Czytaj dalej

10. Kiedy coś nam w duszy gra

Cześć Kochani!

Przed Wami kolejnych kilka akapitów Układu ( ;

Wiem, wiem, trochę krótki i w ogóle, ale to zawsze coś, nie? Po raz kolejny polecam Wam subskrypcję, bo z ręką na sercu nie wiem, na ile będę miała czas i sposobność wstawiać coś tutaj, gdy już zawędruję do Japonii, a na pewno będę wysyłać newslettery.

Pochwalcie się, kto był na Paradzie Równości w Warszawie? Było cudownie, co nie? ( ;

Enjoy!

Niestety, miałem rację, postawił na swoim. Nie zdążyłem nawet wyjść z pracy, a już miałem kilka nieodebranych połączeń. Przez chwilę debatowałem sam ze sobą czy do niego oddzwonić czy nie, ale wiedziałem, że na bank się ode mnie tak łatwo nie odczepi i będzie dzwonił do skutku. Wcisnąłem więc z ciężkim sercem zieloną słuchawkę i przygotowałem się na najgorsze. Czytaj dalej

Ogłoszenia parafialne

Cześć ludziska!

Długo mnie tu nie było, wiem. Mam dla Was kilka wieści i ogłoszeń. Subskrybenci dostali informacje już wcześniej, ale nie byłoby fair, gdybym nie podzieliłam się również z Wami wszystkimi tym, co się dzieje.

Przede wszystkim, w moim życiu zadziało się bardzo wiele i przez dłuższy czas nie było łatwo, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Nie wiem, jak często uda mi się pisać tutaj do Was. Obiecać mogę póki co jedynie, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się nowy rozdział Układu. Julek już nie daje mi spać po nocach, domagając się opisania jego historii, w której wciąż tak wiele może się przecież zadziać. Kiedy będzie następny? Nie mam pojęcia.

Dodatkowo… Niestety jestem zmuszona przełożyć premierę Numero Uno II na październik. Nie jestem w stanie tego obiecać, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze, to być może uda się w okolicach sierpnia puścić Wam e-book, ale raczej nie będzie to łatwe.

Tu pojawia się taki mały news. Na trzy miesiące wracam do Japonii, gdzie będę radośnie zapiep… pracować ( ; Ten wyjazd jest dla mnie bardzo ważny, ale opóźni wszystkie sprawy związane z wydaniem czegokolwiek i pisaniem samym w sobie.

Postaram się Subskrybentom wysyłać info i zajawki w miarę na bieżąco. Poza tym trzeba przecież sprawdzić, jak się mają sprawy ze stadionem, na którym Tymek będzie (lub nie?) walczył o zapisanie się w historii Igrzysk Olimpijskich ( ;

Także póki co polecam subskrypcje i śledzenie oficjalnego Facebooka BDB, bo tam na bieżąco będą informacje, a może nawet kilka zdjęć z podróży? Nie rezygnuję z pisania ani z Was i już tęsknię, ale mam naprawdę urwanie głowy i kompletny brak czasu. Nawet siedząc w metrze pomiędzy jedną a drugą pracą robię coś innego.

A tymczasem maleńki news dla Warszawiaków i wszystkich, którzy postanowią zawitać na Paradzie w naszej stolicy. Szukajcie stoisk Lambdy, naprawdę polecam i obiecuję, że ja również będę się tam gdzieś kręcić, jakby ktoś chciał jakiś podpis na książce czy coś (może małe plotki o planach, jakie mam dla chłopaków, ale to chyba dopiero po piwku, buahahahaha)  ( ; Widzimy się?


Tęczowe Uno

Z pozdrowieniami od naszych słoików ( ;

Do zobaczenia i Enjoy!
Baśka B.D.B.

9. Kiedy się wzajemnie podjudzamy

Cześć Kochani!

Ja już przestaję liczyć na to, że wyrobię się ze wszystkim na czas. U mnie życie zmienia się jak w kalejdoskopie, ale staram się pisać chociażby w miarę na bieżąco. Przed Wami kolejny rozdział Układu.

Enjoy!

Niestety kiedyś trzeba było wstać, ale żaden z nas nie przejawiał do tego wybitnej chęci. Wyślizgnąłem się z niego, sięgając od razu po chusteczki. Siedziałem jeszcze przez chwilę obok podziwiając go. Czy tego chciałem czy nie, musiałem przyznać, że jest co podziwiać. Naprawdę był dobrze zbudowany. Czytaj dalej

7. W momencie, w którym coś się zmienia

Cześć Kochani!

Dziś już względnie na czas, nowy rozdział Zabłądzić Nocą.

Enjoy!

Tym razem postanowiłem odpuścić drążenie tematu. Nic by mi to nie dało, poza kolejnymi zbędnymi nerwami. Pokiwałem tylko głową i gdy spojrzał się na mnie z wszystkowiedzącym wzrokiem, wzruszyłem ramionami. Nie miałem zamiaru się z nim teraz kłócić, więc lepiej było się nie odzywać, szczególnie, że ostatnio, gdy chciałem z nim porozmawiać na nie do końca bezpieczny temat, skończyło się to tylko niepotrzebnym krzykiem. Nie mogłem sobie teraz na to pozwolić. Szczególnie, że dopiero zaczynaliśmy zbierać wszystko do przysłowiowej kupy. Zostało mi tylko uwierzyć mu na słowo i obserwować zachowanie Łukasza, gdy pojawi się w zasięgu wzroku. Czytaj dalej

8. Kiedy dzieje się magia

Cześć Kochani!

Tak, jak mówiłam. Wiele się u mnie działo i nie mogłam za bardzo usiąść do pisania. Na szczęście, już jestem. Wciąż może być dość nieregularnie, co potwierdza to, że rozdział wrzucam w środę, ale jednak jestem.

Mam nadzieję, że na ten rozdział warto było czekać. Dlaczego? Zobaczycie sami!

Ostrzegam przed nietypowym jak na mnie kontentem. Czujcie się w pełni ostrzeżeni i świadomi.

Enjoy!

Chyba obaj potrzebowaliśmy takiej właśnie bliskości, bo jeszcze długo nie mogliśmy się tym nacieszyć, siedząc na mojej kanapie i niespiesznie wymieniając leniwe pocałunki. Całe nerwy i nawet jego boląca ręka poszły w zapomnienie. Remi przeniósł trochę swój ciężar ciała tak, że opierał się na mnie bardziej, więc przytuliłem go do siebie, przyjmując stabilną pozycję. Przez dłuższą chwilę nawet nie dotarło do mnie, co tak faktycznie robimy. Było po prostu dobrze. Przynajmniej na ten moment. Nawet, gdy skończyliśmy naszą małą sesję, wciąż pozostawało w powietrzu nieme pytanie który z nas odsunie się jako pierwszy? Żaden z nas nie kwapił się do tego, ale z jakiegoś powodu zaczęło to budować ciężką atmosferę. Wziąłem głęboki wdech i głośno wypuściłem powietrze, uwalniając się przy okazji od gromadzących się we mnie nerwów i tym samym rozluźniłem ramiona, co ostatecznie zaowocowało naturalnym odsunięciem się od niego bez zbędnych komplikacji. Czytaj dalej

Wyjaśnień garść

Cześć Kochani!

Nie było mnie tu jakąś chwilę, a nie wszyscy z Was śledzą moje konto na Facebooku. Może nie było tam szczegółowych wyjaśnień, ale pojawił się niewielki hint.

Jestem w trakcie rozstania, do wczoraj musiałam na szybko naleźć mieszkanie, żeby nie było problemu. Co za tym idzie zawaliłam w swoim życiu kilka ważnych kwestii, jak chociażby pisanie. Nie mogę Wam nic obiecać, ale postaram się wrócić do Was w tym tygodniu. Postaram się, żeby następne rozdziały nie były przygnębiające. ( ;

Dziękuję za wyrozumiałość i cierpliwość.

Baśka

7. Kiedy niczego nie oczekuję

Cześć Kochani!

Wiem, wiem, wiem… Pamiętam, kiedy miał być rozdział i bardzo Was przepraszam. Ostatnio trochę się dzieje i jakoś w tym wszystkim czas ucieka mi przez palce. Nie mniej jednak, przed Wami nowy rozdział Układu. Jest tyci dłuższy niż zazwyczaj i mam nadzieję, że Was zadowoli i wynagrodzi trochę długie czekanie. O ile ktokolwiek czekał, ale cóż…

Zaczął się już kwiecień, więc na bucketbook.pl trochę zmieniły się promocje, a mianowicie powstał pakiet książka + ebook dostępne w obniżonej cenie lub też obie te rzeczy dostępne są osobno. Mowa oczywiście o Numero Uno I. Dopiero, po pojawieniu się całej serii są plany na wydanie poprawionej wersji Zostać do rana oraz Zniknąć w Południe, ale ćśśś, bo to tajemnica.

Enjoy!

Otworzyłem mu drzwi z przepraszającym uśmiechem i wpuściłem go do środka.

-Właź. Jestem w trakcie ogarniania, ale już względnie jest gdzie usiąść – powiedziałem od razu w gwoli wyjaśnienia. Czytaj dalej

Między językami

Cześć Kochani!

Wybaczcie całotygodniowe milczenie, ale strasznie dużo rzeczy przed świętami się nagle pojawiło do zrobienia i nie miałam kompletnie czasu usiąść do komputera, o czym wspominałam na FB BDB (czasem warto tam zajrzeć, jeśli tu jest cisza – być może pojawiło się jakieś ogłoszenie). Nowe rozdziały według rozkładu pojawią się w przyszłym tygodniu, a tymczasem, na pocieszenie, łapcie one-shota opartego na pomyśle, który wygrał konkurs. Tak jest, ktoś dostał darmowe podpisane Numero Uno w wersji papierowej.

Pogratulujcie pięknie Zabuchci, której pomysł rozstał rozpisany, choć wciąż mam wrażenie, że napisałam za mało, bo można by tu napisać całą długą historię zamiast one-shota.

Wszystkim Wam życzę też wesołych świąt Wielkiej Nocy! ( ;

Enjoy!

Patrzyłem się na ekran laptopa i wzdychałem ciężko czytając kolejne wiadomości od mamy. Pracowała za granicą, opiekując się starszymi ludźmi. Poprzednio nie było miodu, ale mówiła, że tym razem trafiła dużo lepiej i Gerda jest przemiłą uroczą staruszką, ale jej dzieci zwyczajnie nie mają czasu. Chciałem w to wierzyć. Naprawdę chciałem, bo mimo wszystko byliśmy z matką blisko i martwiłem się o nią. Byliśmy sami, ja i ona. Od pół roku nie widywałem jej inaczej niż na Skype, co oznaczało tyle, że mieszkałem sam w naszej małej kawalerce, a ona wysyłała mi pieniądze. Nawet gdybym chciał dorobić, nie mogłem. Nikt by mnie nie zatrudnił. Nie przed studiami, nie mnie… Czytaj dalej

« Starsze wpisy

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑