Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Not and update

Today’s post will be kinda weird. You really don’t have to read it at all, but I’ve felt the strong need to write something like this for quite some time, so just let me do it and get over with it.

Czytaj dalej

Media społecznościowe

Kochani!

Wielu z Was najczęściej zagląda na tę stronę z telefonów komórkowy, a wersja na telefon znacznie różni się od tej na komputer. Przede wszystkim nie posiada ona bocznego paska, gdyż bardzo poprawia to czytelność strony w małym formacie. Co za tym idzie, omija Was logo stowarzyszenia Lambda Warszawa, które udzieliło patronatu książce Numero Uno I, jak i galeria Instagrama, kategorie wpisów czy chociażby odnośniki do mediów społecznościowych, gdzie niektóre informacje pojawiają się częściej i szybciej. Już powoli myślę nad konkursem dotyczącym Numero Uno II, który będzie zamieszczony własnie na profilu na Facebooku czy na Instagramie. Czytaj dalej

Niespodzianka na smutny dzień

Kochani!

Dziś pewnie nie tylko ja pochylam się w zadumie nad starymi zdjęciami i maszeruję ze zniczem do tych, co odeszli bezpowrotnie. Nie tylko ja straciłam kogoś bliskiego i wciąż nad tym boleję. Każdy z nas tęskni za kimś lub za czymś, co się utraciło raz na zawsze. Pierwszy listopada sprzyja takiej właśnie zadumie i skupianiu się na uśmiechniętych twarzach wciąż obecnych i jak najbardziej żywych w naszych wspomnieniach. Nie dla wszystkich jest to wybitnie smutne święto, ale zawsze zmusza nas do zatrzymania się na chwilę.

Pogoda była dzisiaj ładna i myślę, że i wśród Was znalazły się osoby, które wykorzystały tę okazję udając się na spokojny jesienny spacer. Myślę, że po takim spacerze dobrze by było usiąść z książką i oderwał się od rzeczywistości.

Także, co byście powiedzieli, gdybym zaproponowała Wam pierwszych pięć rozdziałów Numero Uno II? Tak, dobrze widzicie. Drodzy subskrybenci, polecam sprawdzić swoje skrzynki odbiorcze, ponieważ do godziny 21:00 powinno się tam pojawić właśnie pierwszych pięć rozdziałów. Reszta niech się nie martwi. Już 15.11.2018 na Beezarze będzie możliwość pobrania tego pliku, oczywiście za darmo. ( ;

Więcej informacji dotyczących II części Numero Uno już wkrótce. ( ;

Enjoy!

Ankieta, czyli zdaję się na Was

Kochani!

Niestety mam mniej czasu niż miałam kiedykolwiek, co strasznie ukróca mi pisanie. Na chwilę obecną mam zaczętych kilka tekstów, które sukcesywnie staram się doprowadzić do końca, ale nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Na bank nie zdążę ze wszystkim w takim terminie w jakim bym chciała, więc stanęłam przed trudną dla mnie decyzją, którą zrzucam poniekąd na Wasze barki.

Chciałabym, żeby przed Świętami pojawiła się książka. Najlepiej drukiem. Niestety nakłady finansowe oraz czas nie pozwolą mi na ukończenie przed Świętami wszystkiego. Stąd pytanie do Was: chcielibyście przeczytać Numero Uno II jeszcze przed Gwiazdką, zapewne zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej, czy może jednak wolelibyście zobaczyć poprawiony Czas na Wyczerpaniu cz. I i II ładnie wydrukowany?

W miarę możliwości proszę o pozostawienie głosu w ankiecie i z góry dziękuję za pomoc.

Enjoy!

Co wolałbyś zobaczyć drukiem przed Świętami?

Loading ... Loading ...

14. Kiedy przestajemy się spodziewać czegokolwiek

Kochani!

Przed Wami może trochę krótki, ale jednak, kolejny rozdział Układu. Niniejszym przedstawiam Wam uroczego i niezawodnego pana, który mam nadzieję kradnie Wasze serca tak szybko, jak skradł moje. Właśnie z nim będzie związany drugi Układ, więc liczę, że przypadnie Wam do gustu.

Enjoy!

Gdy dotarliśmy do niego do domu, nie miałem siły na nic. Usiadłem na kanapie, nie wiedząc, co dalej. Po krótkiej chwili dostałem do ręki herbatę i talerz kanapek. Bez zastanowienia zacząłem jeść, nie myśląc nawet zbytnio nad tym, co na tych kanapkach jest. Czułem na sobie cały czar wzrok Remiego. Nie odezwał się ani słowem, ale nie spuszczał mnie z oka. Pierwszy raz od dawna miałem tak podły humor. Czułem, że wszystko zwaliło się na mnie na raz, choć sam do końca nie wiedziałem, czemu. To tylko kilka kilka komentarzy, ale wydaje mi się, że cała presja związana z pracą, teatrem, pierwszą w życiu rolą w końcu odcisnęła swoje piętno i tych kilka słów pod moim adresem wywołało lawinę. Czytaj dalej

13. Kiedy przytłacza nas to, kim jesteśmy

Cześć Kochani!

Wreszcie znalazłam moment, żeby dokończyć ten rozdział. Piszę o już od chyba miesiąca, jak nie lepiej, ale wciąż nie mam na nic czasu.

Tak oto przed Wami krótki rozdział o życiu Julka. Podpowiem tylko, że wielkimi krokami zbliżamy się do zapowiedzi i wielkiego wydarzenia w Układzie, ale o tym w następnym poście.

Dziękuję tym, co ze mną wytrwali. Dajcie znać, proszę, jak się Wam rozdział podoba. Wiem, że piszę do Was rzadko, ale naprawdę to brak czasu a nie motywacji.

Kawałek zamieszczony tutaj jest dopasowany tylko tyci do rozdziału, ale polecam serdecznie tego wokalistę.

Enjoy!

– A więc mamo, to jest Remik. Mój przyjaciel – powiedziałem może trochę na wyrost, ale po prawdzie był najbliższym znajomym, którego miałem i spędzaliśmy razem tyle czasu, że powoli podchodziło to pod przyjaźń. Trudną przyjaźń. Czytaj dalej

Małe i duże przeprosiny

Cześć Kochani!

Mam nadzieję, że ktoś z Was wciąż będzie to czytał to ptak długiej przerwie. Nagrywałam do Was kilka(naście) filmów, jednak ostatecznie żaden z nich nie znalazł się na stronie, gdyż zabrakło czasu na jakąkolwiek obróbkę, a były nagrywane i tak w biegu.

Tym razem Japonia dała mi się porządnie we znaki, a sam koniec pobytu był szczególnie ciężki, bo do pracy, którą miałam tu doszły obowiązki związane ze znalezieniem nowej pracy oraz mieszkania w Polsce, będąc marne dziewięć tysięcy kilometrów dalej. W natłoku wszystkiego zwyczajnie zabrakło mi czasu na pisanie i odzywanie się do Was. Czytaj dalej

12. Kiedy czas najwyższy połączyć wszystko w całość

Cześć Kochani!

Przed Wami nowy rozdział Układu Antytetycznego! Wiem, że trochę się na niego naczekaliście, ale wreszcie jest. Jestem zawalona pracą, ale staram się robić wszystko, żeby pisać jak najwięcej. Pozdrowienia z upalnej Japonii.

 

Enjoy!

Plusy pracy w teatrze? Wreszcie mogłem robić coś związanego ze sztuką. Śpiewałem codziennie po kilka godzin i czułem się z tym świetnie, a ponadto poprawiła mi się kondycja. Wszystkie próby taneczne i dodatkowe treningi, jakie miałem powoli przynosiły efekty i zaczynały się u mnie kształtować jakiekolwiek mięśnie. Minusy pracy w teatrze? Chroniczne zmęczenie i Remi. Nie miałem czasu na nic, ponieważ biegałem między próbami, treningami, a szkołami językowymi, często przegryzając coś w biegu i zwiększając dawkę wypijanej przeze mnie kawy. No i o ile naprawdę polubiłem tego gówniarza, o tyle mając z nim styczność codziennie, działał mi na nerwy. Treningi z nim to istna katorga, a poza tym jego wybuchowy charakter nie raz, nie dwa doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Czytaj dalej

11. Kiedy bierzemy od życia wszystko, a nawet więcej

Cześć Kochani!

Pozdrawiam Was wszystkich z mojej ukochanej upalnej Japonii, gdzie powoli zaczynam się ogarniać. Zakładka „Japonia” nie cieszy się na stronie zbyt dużą popularnością, ale cóż, nie każdego musi to interesować, ale dla mnie to naprawdę cudny kraj ( ;

Przed Wami nowy rozdział Układu Antytetycznego, a wszystkim subskrybentom polecam sprawdzić swoje skrzynki, bo pójdzie do Was po tym wpisie mała niespodzianka.

Enjoy!

Po tym wieczorze musiałem odpocząć od wszystkiego i wszystkich, więc przez kilka dni pod rząd nie robiłem nic poza pracą czy przygotowywaniem materiałów. Z tą różnicą, że było mi zdecydowanie lepiej. Czułem się świetnie, a każda lekcja szła jak po maśle. Wreszcie przestałem uciekać od muzyki, więc moi uczniowie byli zachwyceni tym, że wplątywałem raz po raz jakiś znany kawałek i na jego przykładzie uczyłem gramatyki, słownictwa czy robiłem ćwiczenia ze słuchania. W międzyczasie podśpiewywałem pod nosem i wystukiwałem rytm palcami, nogą czy bujałem się w rytmie muzyki. Byłem jak nowo narodzony. Zauważyli to nie tylko uczniowie, ale nawet współpracownicy, którzy od razu zaczęli wypytywać mnie o powód mojego nagłego zadowolenia z życia. Dziewczyny z sekretariatu wymyśliły nawet teorię spiskową, jakobym ukrywał przed światem jakąś nową sympatię i nie ważne, ile razy bym nie zaprzeczał, one wciąż upierają się przy swoim. Czytaj dalej

Sny (nie)spełnione

Cześć Kochani!

Tak, jak pisałam na Facebooku, dziś mały one-shot z okazji przewspaniałej audycji w UJOT FM. Mam nadzieję, że słuchacie, jeśli nie, wciąż trwa, aż do samej północy. Polecam! ( ;

Enjoy!

Znów zaczynał się mój piękny koszmar. Leżałem pod nim, a jego dłonie błądziły po moim ciele wędrując tam, gdzie tylko one jedne mogły. Nie wiedziałem, ile jeszcze wytrzymam. Jeszcze kilka krótkich chwil, a znów poczuję go w sobie i po raz kolejny będę jęczał bezwstydnie wijąc się i prosząc o więcej. Jeszcze dosłownie moment, a będę widział, słyszał i czuł tylko jego. Czułem się jak na haju. Był moim narkotykiem. Czytaj dalej

« Starsze wpisy

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑