Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Miesiąc: Kwiecień 2017 (page 1 of 2)

19. Kiedy musimy zwolnić…

… tylko nie bardzo wiemy jak.

Ze szpitala wróciłem jednak dopiero po paru dniach, ponieważ miałem kilka problemów z nagłym bólem głowy. Na ostateczną diagnozę pozostało mi poczekać jeszcze kilka kolejnych. Przez cały ten czas, który spędziłem w nieprzyjemnej zimnej sali, czekałem niecierpliwie na moment, w którym będę mógł zalec we własnym wygodnym łóżku, nie przejmując się niczym.

Continue reading

Podziel się dobrem

18. A gdyby tak czasem…

… móc tylko zaniknąć na chwilę.

Obudziłem się dość wcześnie i dość niespokojnie czekałem na przybycie mojego partnera. Mówiąc szczerze, nie miałem pojęcia, czego tak naprawdę mogę się spodziewać. Ta rozmowa mogła różnie się skończyć. Gdy zobaczyłem go rano stojącego w drzwiach, wiedziałem, że czeka nas dość nieprzyjemna chwila. Wyraz jego twarzy zdradzał mi wszystko.

Continue reading

Podziel się dobrem

17. Gdy nie chcemy się rozstać…

… z tym, co o sobie wiemy.

Był środek lata. Wreszcie upragnione ciepłe dni. Pogoda dopisywała, więc postanowiliśmy w końcu z Michałem zrobić coś, żeby bardziej udzielać się towarzysko, a mianowicie zorganizowaliśmy grilla u nas w ogrodzie.

Continue reading

Podziel się dobrem

16. Kiedy żegnać nam się przyszło…

… czyli coś, co nie jest nowością.

Kiedy skończyliśmy jeść, rozsiedliśmy się obaj na kanapie w salonie. Czekałem, aż się sam odezwie, jednak nie zapowiadało się na to, by miało to nastąpić w najbliższym czasie. Tak czy owak, postanowiłem poczekać.

Continue reading

Podziel się dobrem

15. Nie zawsze wracamy do tego…

… co spodziewaliśmy się zastać.

Patrzałem na Michała przez dłuższy czas, jak chodzi w tę i we w tę po kuchni, z telefonem komórkowym kurczowo przyciśniętym do ucha. Odkąd odebrał telefon, nie mógł się uspokoić. Mówił przyciszonym głosem i wyraźnie pobladł.

Continue reading

Podziel się dobrem

14. Powroty małe…

… i te większe


Żeby nie było wątpliwości, nie mogę nazwać tego rozdziałem, ponieważ jest za krótkie, ale możecie potraktować to, jako miły (mam nadzieję) dodatek, do poprzedniego rozdziału. Jednocześnie przypominam, że to jest już skończona opowieść, chociaż, w pewnym sensie, w trakcie edycji, ale posiada również drugą część, która jest już dłuższa niż pierwsza, a coś nie coś jeszcze mogę tam dopisać, bo poszła w dziwnym kierunku. ( ;


Siedzieliśmy wieczorem na kanapie w salonie i oglądaliśmy film. Był średnio ciekawy, ale sam fakt, że siedzieliśmy razem, z drinkami w dłoniach i wymienialiśmy uwagi na temat decyzji bohaterów, w pewien sposób wpływał na to, że można było wieczór uznać za udany.

Continue reading

Podziel się dobrem

13. Nie ma tego złego…

…  co by nam nie wyszło.

Następnego ranka obudziłem się znów leżąc obok niego. Poczułem się tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz zastałem go rano w swoim łóżku. Byłem zdziwiony i szczęśliwy. Niewiele brakowało, aby zebrało mi się całkowicie na płacz. Dla mnie wciąż był cudowny. Gdy na niego patrzałem zdałem sobie sprawę, że to jego ciało znam na pamięć. Niczyje inne.

Continue reading

Podziel się dobrem

12. Gdy chcemy uciec jak najdalej…

… to najbliższe miejsca okazują się bardziej dogodne.

Nie było mnie tu już jakiś czas. Dziwnie czułem się, leżąc w łóżku, które wciąż przypominało mi jego, z ogromnym kacem, który na szczęście przytępiał mi zdolności myślenia na tyle, by móc spokojnie odetchnąć. Przeszło mi przez głowę, że powinienem sprzedać ten dom.

Continue reading

Podziel się dobrem

11. Złota zasada brzmi…

… nigdy nie zostawaj do rana.

Mimo, iż wciąż zdarzały się nam nieprzespane noce, koszmary i ciche dni, Michał znów rzucił się w wir pracy. Tłumy ludzi otaczające go w barze nie przeszkadzały mu aż tak bardzo i wspólnie doszliśmy do wniosku, że najbezpieczniej i najwygodniej by było, gdyby trasę „do” oraz „z” pracy, pokonywał samochodem.

Continue reading

Podziel się dobrem

10. Szukając kolejnych przeszkód…

… czasem niespodziewanie natrafiamy na rozwiązania.

Leżeliśmy wieczorem w łóżku, milcząc. Żaden z nas nie miał pojęcia, jak powinien zacząć jakąkolwiek rozmowę. Niestety cisza stawała się coraz bardziej nieznośna. Od jego powrotu minął ponad tydzień, ale nasza sytuacja nie zmieniła się ani o jotę. Zachowywał się tak, jak w dniu, w którym się zjawił w domu. Spojrzałem na niego. Był szczelnie opatulony kołdrą, a mimo to wydawało mi się, że dalej drży. Przemknęła mi przez głowę jedna myśl.

Continue reading

Podziel się dobrem
« Older posts

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑