Cześć wszystkim!

Przed Wami kolejny one-shot.  Jeszcze jednego dostaniecie za tydzień, a później wchodzą już inne rzeczy ; >

W międzyczasie pojawi się mała niespodzianka na stronie, więc wypatrujcie uważnie, bo być może niektórym z Was się spodoba.

(Uwaga, tekst dzisiejszy jest niesprawdzony, za literówki, przecinki itd. przepraszam)

Przypominam wszystkim również o ankiecie dotyczącej drukowanej wersji Numero Uno(Wstawię ją również na końcu opowiadania).

Enjoy!

 


 

Wciąż patrzyłem na niego z daleka. Mijał już czwarty tydzień odkąd widywałem go codziennie. Wcześniej nie mogłem wyobrazić go sobie inaczej, jak małego chłopca, który plątał mi się gdzieś między nogami i krzyczał „ Opa, Krzysiu, weź mnie na opa!”. Jednak, gdy prezes przedstawił mi go, jako nowego grafika, z którym mam współpracować, szczęka mi, lekko mówiąc, opadła. Był bardzo wysoki, na pewno ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu, szczupły, ale nie przesadnie i do tego umiał się dobrze ubrać. Wyglądał zjawiskowo. Miał łagodne rysy twarzy i wieczny uśmiech. Jego wielkie, ciemne oczy tryskały energią. Ciemnobrązowe, prawie czarne, proste włosy związywał zazwyczaj w krótki kitek, z którego, z racji długości, uciekały pojedyncze pasma. Był po prostu cholernie przystojny i flirtował z każdą kobietą w zespole. Czasem wydawało mi się, że z mężczyznami też, ale to już było tylko moje pobożne życzenie. Czytaj dalej

Podziel się dobrem