Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Category: Czas na wyczerpaniu. Część 3: Zabłądzić nocą

7. W momencie, w którym coś się zmienia

Cześć Kochani!

Dziś już względnie na czas, nowy rozdział Zabłądzić Nocą.

Enjoy!

Tym razem postanowiłem odpuścić drążenie tematu. Nic by mi to nie dało, poza kolejnymi zbędnymi nerwami. Pokiwałem tylko głową i gdy spojrzał się na mnie z wszystkowiedzącym wzrokiem, wzruszyłem ramionami. Nie miałem zamiaru się z nim teraz kłócić, więc lepiej było się nie odzywać, szczególnie, że ostatnio, gdy chciałem z nim porozmawiać na nie do końca bezpieczny temat, skończyło się to tylko niepotrzebnym krzykiem. Nie mogłem sobie teraz na to pozwolić. Szczególnie, że dopiero zaczynaliśmy zbierać wszystko do przysłowiowej kupy. Zostało mi tylko uwierzyć mu na słowo i obserwować zachowanie Łukasza, gdy pojawi się w zasięgu wzroku. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

6. W dniu zmiany na lepsze

Cześć Kochani!

Przed Wami nowy rozdział Zabłądzić nocą.

Enjoy!

Ulice były o tej porze niemal całkiem puste. Gdzie nie gdzie można było spotkać jakiegoś przechodnia, czy raczej grupkę lekko wstawionej młodzieży. Tu i ówdzie przejeżdżały jakieś samochody, ale zważywszy na godzinę było bardzo spokojnie. Jechałem dość powoli, wcale nie spiesząc się do powrotu. Wiem, że powinienem, ale coś jednak trzymało mnie w uścisku nie pozwalając oswobodzić się i ruszyć do przodu. Nawet, gdy dojechałem na miejsce, jeszcze przez jakiś czas siedziałem w aucie wpatrując się tępo w ciemne okna jego mieszkania. Wiedziałem, że najprawdopodobniej Daniel już śpi i ja też powinienem wczłapać się na górę i położyć się spać, ale z jakiegoś powodu czułem się bardzo rozbudzony i nie widziałem szans na to, żebym w najbliższym czasie miał odpłynąć w krainę marzeń sennych. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

5. W nocy

Cześć Kochani!

Wczoraj była premiera Numero Uno. Ja się dalej cieszę niesamowicie, a Wy? No i z czystym sumieniem przyznaję, że Szymon odwalił kawał dobrej roboty ze zdjęciem. To strasznie dziwne uczucie, kiedy w pewnym sensie widzi się Uno czytającego Uno… A jeszcze dziwniejsze, kiedy się rozmawia o tym.

Uno II pisze się dzielnie, a my tymczasem spójrzmy znów na to, co wyprawia Marcel, gdy błądzi w tym wszystkim, szukając po omacku najlepszego wyjścia z sytuacji.

 

Enjoy!

W końcu podszedł do mnie Mariusz. Wyglądał, jakby nie spał od ponad tygodnia i nie jadł od trzech, ale i tak skinął na mnie głową. Gdy weszliśmy do jego gabinetu, ziewnął szeroko i opadł na krzesło. Zamknąłem za nami drzwi i usiadłem naprzeciwko. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

4. W biegu zdarzeń

Cześć Kochani!

Papierowe „Numero Uno” zostało już dostarczone do zwyciężczyni konkursu, jak i do kilku innych miejsc. Przede wszystkim jednak, pierwszy nakład trafił już do bucketbook.pl, a premiera za niecały tydzień ; >

Przed Wami tymczasem dalszy ciąg zmagań Marcela i Daniela. Może jeszcze mają szansę wyjść z wszystkiego obronną ręką?

Enjoy!

Przez cały czas siedział blisko i nie zdejmował ze mnie oczu. Czułem się dość nieswojo, ale postanowiłem tego nie komentować. Po ostatniej rozłące miał prawo przyglądać mi się do woli. Mimo, że mieliśmy teraz sporo do obgadania i naprawianie wszystkiego na pewno zajmie nam trochę czasu, to jednak czułem, że najważniejszy krok mieliśmy za sobą. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

3. W jego słowach

Cześć Kochani!

Przed Wami starcie Marcel vs. Daniel. Nie no, obejdzie się bez rękoczynów, to nie Tobi i Michaś, żeby się docierać w ten sposób. No, ale będzie poważnie… Przez jakąś chwilę.

No i ja wiem coś, czego Wy jeszcze nie wiecie… Niedługo na bucketbook.pl będzie podana data premiery papierowej wersji Uno! Boziu, jak ja się z tego cieszę. Nakład już jest w drukarni i lada moment trafi do mnie, a bucketbook.pl szybko i sprawnie go przejmuje.

Jeśli ktoś jeszcze nie głosował w ankiecie dotyczącej drukowanej wersji Numero Uno, to na dole posta wkleję ją ponownie. ( ;

Enjoy!

Zanim zdążył się obudzić, drgawki niemalże ustały lub przynajmniej zmalały, a ja przygotowałem mu lekką, zdrową kolację. Kiedy wszedł do salonu, poczułem wbrew sobie lekkie zdenerwowanie. Czekała nas ważna rozmowa, na którą być może żaden z nas nie był gotowy. Nie mniej jednak, obaj mieliśmy świadomość, że nie możemy dalej ciągnąć tego w ten sposób. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

2. W nowej sytuacji

Cześć Kochani!

Przed Wami drugi rozdział Zabłądzić nocą. Marcel dalej próbuje poskładać do kupy to, co dzieje się na około, a tymczasem, jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji przeczytać, Julek z Układu zaczyna swoją wielką ucieczkę.

No i uwaga, uwaga, KONKURS ZOSTAŁ OFICJALNIE ZAKOŃCZONY! Nie wykluczam pojawienia się jeszcze czegoś w niedalekiej przyszłości, jednak na razie w trakcie pisania jest zwycięskie opowiadanie.

Enjoy!

 

Długo myślałem o słowach Michała. Moje własne głupie serce wciąż nie wiedziało, czego chce. Nie byłem pewny niczego. Darek był uroczym facetem, ale w głębi duszy wiedziałem, że wciąż należę do Daniela. Nie da się wyrzucić ot tak tego, co mieliśmy. Kiedy widziałem się z Darkiem, postanowiłem poruszyć z nim temat związku i przyszłości. Obaj musieliśmy wiedzieć, na czym stoimy. Ciężko przychodziło mi oglądanie go zranionego, ale coś mówiło mi, że może jednak powinienem postawić wszystko na jedną kartę i spróbować porozmawiać również z Danielem. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

1. W naszym niezrozumieniu

Cześć Kochani!

Dla tych, którzy czekali na nową część Czasu na wyczerpaniu, oto i ona. Zabłądzić nocą przed Wami. Nie bijcie… ; >

Dalej przypominam o konkursie. Jeden mail i papierowy Uno może być Wasz! ( ;

A jak tam Układ? Tobi i Michaś dalej kuszą czy jednak przerzuciliście się na przygody Julka?

Enjoy!

Siedziałem w swoim starym pokoju i po raz kolejny rozglądałem się dookoła, chłonąc ten widok i rozkoszując się wspomnieniami. Dziesięć długich lat. Dziesięć lat ciągłego wracania tutaj, a ja wciąż miałem czasem problem z tym, żeby uwierzyć we własne szczęście. W życiu miałem zawsze pod górkę, dopóki pewnego pięknego dnia nie poznałem wspaniałych ludzi, którzy niemal na siłę wyprowadzili mnie na prostą i dali szansę na odrobinę względnej normalności. Ich podejście do życia sprawiło, że chciałem nad sobą pracować. To, co mi dali było nieporównywalne z niczym innym. Jednego dnia byłem wyrzutkiem, sprawiającym problemy dzieciakiem z ośrodka, a drugiego nagle miałem dom, rodzinę, swoje miejsce na ziemi. Wszystkie problemy nie zniknęły magicznie, ale powoli mogliśmy je rozwiązywać wspólnie. Ważne, że nigdy nie zostawałem z niczym sam. Moje myśli powoli uciekały w stronę mniej chcianych kierunków, ale na szczęście zostałem wyrwany z tego letargu. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑