Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Category: One-shoty

Amadeusz

Cześć wszystkim!

Przed Wami kolejny one-shot.  Jeszcze jednego dostaniecie za tydzień, a później wchodzą już inne rzeczy ; >

W międzyczasie pojawi się mała niespodzianka na stronie, więc wypatrujcie uważnie, bo być może niektórym z Was się spodoba.

(Uwaga, tekst dzisiejszy jest niesprawdzony, za literówki, przecinki itd. przepraszam)

Przypominam wszystkim również o ankiecie dotyczącej drukowanej wersji Numero Uno(Wstawię ją również na końcu opowiadania).

Enjoy!

 


 

Wciąż patrzyłem na niego z daleka. Mijał już czwarty tydzień odkąd widywałem go codziennie. Wcześniej nie mogłem wyobrazić go sobie inaczej, jak małego chłopca, który plątał mi się gdzieś między nogami i krzyczał „ Opa, Krzysiu, weź mnie na opa!”. Jednak, gdy prezes przedstawił mi go, jako nowego grafika, z którym mam współpracować, szczęka mi, lekko mówiąc, opadła. Był bardzo wysoki, na pewno ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu, szczupły, ale nie przesadnie i do tego umiał się dobrze ubrać. Wyglądał zjawiskowo. Miał łagodne rysy twarzy i wieczny uśmiech. Jego wielkie, ciemne oczy tryskały energią. Ciemnobrązowe, prawie czarne, proste włosy związywał zazwyczaj w krótki kitek, z którego, z racji długości, uciekały pojedyncze pasma. Był po prostu cholernie przystojny i flirtował z każdą kobietą w zespole. Czasem wydawało mi się, że z mężczyznami też, ale to już było tylko moje pobożne życzenie. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

Pianinko część 2

Witajcie Kochani!

 

Przed Wami zakończenie pianinka. Wybaczcie, że tak późno, ale praca i sesja dają się we znaki.

Dla tych, którzy czekają razem ze mną – pamiętajcie, Uno już blisko. ( ;

Polecam subskrypcję strony. Subskrybenci dostają czasem sneak-peaki oraz niepublikowane fragmenty, więc warto ( ;

Enjoy!

 

 


Z grania na cztery ręce nic nie wyszło. Teraz sobie o tym przypomniałem i uśmiechnąłem się do własnych wspomnień. Kilka nocy potrafi uczynić człowieka szczęśliwym i utrzymać taki błogostan przez długi czas. Uśmiech Igora na długo odbił się w mojej pamięci jednak nie miałem już więcej okazji zobaczyć go właśnie takiego. Ostatnio widziałem go około dwóch lat temu. Każde z nas wyjechało w inne miejsce. Dziś siedziałem na ławeczce przed jego dawnym mieszkaniem, które ewidentnie było teraz zajmowane przez kogoś innego i zastanawiałem się, co ja właściwie tu robię. Przez większość czasu miałem objazdową trasę koncertową, a na stałe osiadłem w Warszawie. On natomiast, z tego, co ostatnio słyszałem, na dzień dzisiejszy mieszka w Wiedniu. Dzień był piękny i słońce grzało w najlepsze, więc zamknąwszy oczy rozsiadłem się wygodnie. Nie przejmowałem się specjalnie ludźmi, którzy przechodzili to w jedną, to w drugą stronę. Nawet nie zauważyłem momentu, w którym ktoś się do mnie dosiadł. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero po przeanalizowaniu słów rzuconych w moją stronę. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

Pianinko cz.1

Cześć Kochani!

Uwaga, uwaga! Dziś przychodzę do Was z kolejnym dość starym i dość krótkim opowiadaniem. Macie przed sobą pierwszą z dwóch części. Tutaj jednak występują trochę bardziej obrazowe sceny, niż w innych pojawiających się do tej pory opowiadaniach. Przyjmijmy zatem, że mamy tu +18, żeby nie było niedopowiedzeń.

Anyway, enjoy!

 

 


Patrzyłem na jego ręce jak zahipnotyzowany. Jego gra była nie z tej ziemi. Gdy siadał do pianina, wszystko, co mogło mieć jakąś wartość i znaczenie, łamało się, pękało i rozpadało w drobny mak tuż obok moich stóp. Cały świat przestawał istnieć, a dźwięki wydobywające się spod jego palców były jakby nierzeczywiste. Coś kazało ludziom uginać się i klękać pod naporem tej muzyki. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

ASP

Hey, hi, hello!

Na przeczekanie daję wam opowiadanie pisane bardzo dawno temu. Jeden jedyny one-shot, który napisałam. Myślę, że jest to dobry sposób na przeczekanie do kolejnych newsów i historii. Trochę minęło od ostatniego wpisu, prawda?

Enjoy!


Siedziałem w zadymionym barze. Tym razem byłem sam. Chociaż przez chwilę mogłem odetchnąć wolnością. Zaraz przyjdzie on, spojrzy na mnie, dosiądzie się. Będzie mówił o tym, jak długo mnie szukał i jak bardzo się martwił, a potem jak się cieszy, że mnie znalazł. Gramy w tę grę od dwóch lat. Ja znikam regularnie na szklaneczkę czegoś mocniejszego, a on, gdy już zauważy, że jego zabaweczka zniknęła, rusza na poszukiwania. Zawsze znajduje mnie w tym samym barze, przy tym samym stoliku, a jednak wciąż gra zaskoczonego. Z czasem nawet mnie to bawi. Oparłem głowę na splecionych dłoniach i przymknąłem oczy.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑