Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Kategoria: One-shoty

Sny (nie)spełnione

Cześć Kochani!

Tak, jak pisałam na Facebooku, dziś mały one-shot z okazji przewspaniałej audycji w UJOT FM. Mam nadzieję, że słuchacie, jeśli nie, wciąż trwa, aż do samej północy. Polecam! ( ;

Enjoy!

Znów zaczynał się mój piękny koszmar. Leżałem pod nim, a jego dłonie błądziły po moim ciele wędrując tam, gdzie tylko one jedne mogły. Nie wiedziałem, ile jeszcze wytrzymam. Jeszcze kilka krótkich chwil, a znów poczuję go w sobie i po raz kolejny będę jęczał bezwstydnie wijąc się i prosząc o więcej. Jeszcze dosłownie moment, a będę widział, słyszał i czuł tylko jego. Czułem się jak na haju. Był moim narkotykiem. Continue reading

Podziel się dobrem

Między językami

Cześć Kochani!

Wybaczcie całotygodniowe milczenie, ale strasznie dużo rzeczy przed świętami się nagle pojawiło do zrobienia i nie miałam kompletnie czasu usiąść do komputera, o czym wspominałam na FB BDB (czasem warto tam zajrzeć, jeśli tu jest cisza – być może pojawiło się jakieś ogłoszenie). Nowe rozdziały według rozkładu pojawią się w przyszłym tygodniu, a tymczasem, na pocieszenie, łapcie one-shota opartego na pomyśle, który wygrał konkurs. Tak jest, ktoś dostał darmowe podpisane Numero Uno w wersji papierowej.

Pogratulujcie pięknie Zabuchci, której pomysł rozstał rozpisany, choć wciąż mam wrażenie, że napisałam za mało, bo można by tu napisać całą długą historię zamiast one-shota.

Wszystkim Wam życzę też wesołych świąt Wielkiej Nocy! ( ;

Enjoy!

Patrzyłem się na ekran laptopa i wzdychałem ciężko czytając kolejne wiadomości od mamy. Pracowała za granicą, opiekując się starszymi ludźmi. Poprzednio nie było miodu, ale mówiła, że tym razem trafiła dużo lepiej i Gerda jest przemiłą uroczą staruszką, ale jej dzieci zwyczajnie nie mają czasu. Chciałem w to wierzyć. Naprawdę chciałem, bo mimo wszystko byliśmy z matką blisko i martwiłem się o nią. Byliśmy sami, ja i ona. Od pół roku nie widywałem jej inaczej niż na Skype, co oznaczało tyle, że mieszkałem sam w naszej małej kawalerce, a ona wysyłała mi pieniądze. Nawet gdybym chciał dorobić, nie mogłem. Nikt by mnie nie zatrudnił. Nie przed studiami, nie mnie… Continue reading

Podziel się dobrem

Amadeusz

Cześć wszystkim!

Przed Wami kolejny one-shot.  Jeszcze jednego dostaniecie za tydzień, a później wchodzą już inne rzeczy ; >

W międzyczasie pojawi się mała niespodzianka na stronie, więc wypatrujcie uważnie, bo być może niektórym z Was się spodoba.

(Uwaga, tekst dzisiejszy jest niesprawdzony, za literówki, przecinki itd. przepraszam)

Przypominam wszystkim również o ankiecie dotyczącej drukowanej wersji Numero Uno(Wstawię ją również na końcu opowiadania).

Enjoy!

 


 

Wciąż patrzyłem na niego z daleka. Mijał już czwarty tydzień odkąd widywałem go codziennie. Wcześniej nie mogłem wyobrazić go sobie inaczej, jak małego chłopca, który plątał mi się gdzieś między nogami i krzyczał „ Opa, Krzysiu, weź mnie na opa!”. Jednak, gdy prezes przedstawił mi go, jako nowego grafika, z którym mam współpracować, szczęka mi, lekko mówiąc, opadła. Był bardzo wysoki, na pewno ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu, szczupły, ale nie przesadnie i do tego umiał się dobrze ubrać. Wyglądał zjawiskowo. Miał łagodne rysy twarzy i wieczny uśmiech. Jego wielkie, ciemne oczy tryskały energią. Ciemnobrązowe, prawie czarne, proste włosy związywał zazwyczaj w krótki kitek, z którego, z racji długości, uciekały pojedyncze pasma. Był po prostu cholernie przystojny i flirtował z każdą kobietą w zespole. Czasem wydawało mi się, że z mężczyznami też, ale to już było tylko moje pobożne życzenie. Continue reading

Podziel się dobrem

Pianinko część 2

Witajcie Kochani!

 

Przed Wami zakończenie pianinka. Wybaczcie, że tak późno, ale praca i sesja dają się we znaki.

Dla tych, którzy czekają razem ze mną – pamiętajcie, Uno już blisko. ( ;

Polecam subskrypcję strony. Subskrybenci dostają czasem sneak-peaki oraz niepublikowane fragmenty, więc warto ( ;

Enjoy!

 

 


Z grania na cztery ręce nic nie wyszło. Teraz sobie o tym przypomniałem i uśmiechnąłem się do własnych wspomnień. Kilka nocy potrafi uczynić człowieka szczęśliwym i utrzymać taki błogostan przez długi czas. Uśmiech Igora na długo odbił się w mojej pamięci jednak nie miałem już więcej okazji zobaczyć go właśnie takiego. Ostatnio widziałem go około dwóch lat temu. Każde z nas wyjechało w inne miejsce. Dziś siedziałem na ławeczce przed jego dawnym mieszkaniem, które ewidentnie było teraz zajmowane przez kogoś innego i zastanawiałem się, co ja właściwie tu robię. Przez większość czasu miałem objazdową trasę koncertową, a na stałe osiadłem w Warszawie. On natomiast, z tego, co ostatnio słyszałem, na dzień dzisiejszy mieszka w Wiedniu. Dzień był piękny i słońce grzało w najlepsze, więc zamknąwszy oczy rozsiadłem się wygodnie. Nie przejmowałem się specjalnie ludźmi, którzy przechodzili to w jedną, to w drugą stronę. Nawet nie zauważyłem momentu, w którym ktoś się do mnie dosiadł. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero po przeanalizowaniu słów rzuconych w moją stronę. Continue reading

Podziel się dobrem

Pianinko cz.1

Cześć Kochani!

Uwaga, uwaga! Dziś przychodzę do Was z kolejnym dość starym i dość krótkim opowiadaniem. Macie przed sobą pierwszą z dwóch części. Tutaj jednak występują trochę bardziej obrazowe sceny, niż w innych pojawiających się do tej pory opowiadaniach. Przyjmijmy zatem, że mamy tu +18, żeby nie było niedopowiedzeń.

Anyway, enjoy!

 

 


Patrzyłem na jego ręce jak zahipnotyzowany. Jego gra była nie z tej ziemi. Gdy siadał do pianina, wszystko, co mogło mieć jakąś wartość i znaczenie, łamało się, pękało i rozpadało w drobny mak tuż obok moich stóp. Cały świat przestawał istnieć, a dźwięki wydobywające się spod jego palców były jakby nierzeczywiste. Coś kazało ludziom uginać się i klękać pod naporem tej muzyki. Continue reading

Podziel się dobrem

ASP

Hey, hi, hello!

Na przeczekanie daję wam opowiadanie pisane bardzo dawno temu. Jeden jedyny one-shot, który napisałam. Myślę, że jest to dobry sposób na przeczekanie do kolejnych newsów i historii. Trochę minęło od ostatniego wpisu, prawda?

Enjoy!


Siedziałem w zadymionym barze. Tym razem byłem sam. Chociaż przez chwilę mogłem odetchnąć wolnością. Zaraz przyjdzie on, spojrzy na mnie, dosiądzie się. Będzie mówił o tym, jak długo mnie szukał i jak bardzo się martwił, a potem jak się cieszy, że mnie znalazł. Gramy w tę grę od dwóch lat. Ja znikam regularnie na szklaneczkę czegoś mocniejszego, a on, gdy już zauważy, że jego zabaweczka zniknęła, rusza na poszukiwania. Zawsze znajduje mnie w tym samym barze, przy tym samym stoliku, a jednak wciąż gra zaskoczonego. Z czasem nawet mnie to bawi. Oparłem głowę na splecionych dłoniach i przymknąłem oczy.

Continue reading

Podziel się dobrem

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑