Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Category: Układ antytetyczny

2. Kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli

Cześć wszystkim!

Przed Wami druga część Układu Antytetycznego! Z małym poślizgiem, ale jednak.

Małe info dla subskrybentów: wybaczcie, Kochani taką obsuwę, ale obiecuję, że rozdział walentynkowy Uno i Tymka będzie niebawem. Mam straszne urwanie głowy i zwyczajnie nie zdążyłam napisać więcej niż pierwsze trzy strony, więc jeszcze chwilkę.

Na dniach również Uno będzie szedł do druku i już niebawem wszystkie szczegóły będzie można poznać na bucketbook.pl!

Enjoy!

Cieszyłem się, że niedzielę miałem całkiem wolną od wszelkich zajęć, za to poniedziałek był moją osobistą katorgą. Miałem dwie grupy i dwa zajęcia indywidualne, przy czym musiałem przyznać sam przed sobą, że bynajmniej nie były to moje ulubione grupy. Nie znaczy to, że się nie starałem, ale mimo wszystko poniedziałek źle działał na mnie i na nich, bo żadne z nas nie potrafiło się do końca skupić. Dużo lepiej współpraca szła nam w środy, gdy mieliśmy drugie wspólne zajęcia, ale to też nie był szczyt moich marzeń. Ot, nie zgraliśmy się do końca. Nie łudźmy się, nawet najlepszy nauczyciel nie będzie uwielbiał wszystkich swoich uczniów i skakał pod niebo na ich widok. Smutne, ale prawdziwe. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

1. Kiedy następuje zmiana

Cześć i czołem!

Przed Wami nowa seria o wdzięcznym tytule „Układ antytetyczny”. Czemu taki tytuł? Oj, przekonacie się już w pierwszym rozdziale. Dla odmiany całość zaczyna się powoli, bez pośpiechu. Przecież mamy czas, prawda?

Ci, którzy czekali na trzecią część Czasu na Wyczerpaniu będą zadowoleni w piątek, a tymczasem polecam sprawdzić również to opowiadanie.

Przypominam również wszystkim o konkursie. Darmowa papierowa wersja Numero Uno? No, czemu nie? ( ;

Enjoy!

Przeprowadzki nigdy nie są łatwe. Szczególnie, jeżeli jest się do nich zmuszonym. Miałem do wyboru poszukać czegoś blisko mojego poprzedniego miejsca zamieszkania i zostawić wszystko, tak jak było. No, prawie wszystko. Tak pewnie zrobiłaby większość ludzi. Jeszcze kilka dni temu, ja też tak bym właśnie postąpił. Niestety, czara goryczy się przelała. Każdy ma swoje limity, a ja osiągnąłem swój. Spakowałem wszystko, co było mi niezbędne, nie kłopocząc się resztą, wsiadłem w samochód i pojechałem. Wylądowałem w Warszawie. Jakieś pół kraju dalej niż zazwyczaj bym planował. Wynająłem małą kawalerkę niedaleko metra i zmieniłem pracę. Na szczęście o nią chociaż nie musiałem się martwić. Szybko dostałem dwie równoległe posady, który akurat wystarczały na pokrycie rachunków, jedzenia i ewentualnie jakiejś taniej rozrywki od czasu do czasu. Na co dzień, wszystko było w najlepszym porządku. Czasami tylko siadałem i wgapiając się w ścianę, zastanawiałem się, co mnie podkusiło do tego, żeby tu przyjechać. Wtedy bardzo szybko przypominałem sobie powód i od razu uznawałem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Tego wieczora byłem wybitnie przygnębiony, więc, niewiele myśląc, chwyciłem za telefon i wykręciłem numer starego znajomego, nie będąc nawet pewnym czy wciąż go ma. Po chwili ktoś odebrał niewyraźnym „halo”, stłumionym przez odgłosy z tła. Czytaj dalej

Podziel się dobrem

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑