Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Category: Czas na wyczerpaniu. Część 1: Zostać do rana (page 2 of 3)

15. Nie zawsze wracamy do tego…

… co spodziewaliśmy się zastać.

Patrzałem na Michała przez dłuższy czas, jak chodzi w tę i we w tę po kuchni, z telefonem komórkowym kurczowo przyciśniętym do ucha. Odkąd odebrał telefon, nie mógł się uspokoić. Mówił przyciszonym głosem i wyraźnie pobladł.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

14. Powroty małe…

… i te większe


Żeby nie było wątpliwości, nie mogę nazwać tego rozdziałem, ponieważ jest za krótkie, ale możecie potraktować to, jako miły (mam nadzieję) dodatek, do poprzedniego rozdziału. Jednocześnie przypominam, że to jest już skończona opowieść, chociaż, w pewnym sensie, w trakcie edycji, ale posiada również drugą część, która jest już dłuższa niż pierwsza, a coś nie coś jeszcze mogę tam dopisać, bo poszła w dziwnym kierunku. ( ;


Siedzieliśmy wieczorem na kanapie w salonie i oglądaliśmy film. Był średnio ciekawy, ale sam fakt, że siedzieliśmy razem, z drinkami w dłoniach i wymienialiśmy uwagi na temat decyzji bohaterów, w pewien sposób wpływał na to, że można było wieczór uznać za udany.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

13. Nie ma tego złego…

…  co by nam nie wyszło.

Następnego ranka obudziłem się znów leżąc obok niego. Poczułem się tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz zastałem go rano w swoim łóżku. Byłem zdziwiony i szczęśliwy. Niewiele brakowało, aby zebrało mi się całkowicie na płacz. Dla mnie wciąż był cudowny. Gdy na niego patrzałem zdałem sobie sprawę, że to jego ciało znam na pamięć. Niczyje inne.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

12. Gdy chcemy uciec jak najdalej…

… to najbliższe miejsca okazują się bardziej dogodne.

Nie było mnie tu już jakiś czas. Dziwnie czułem się, leżąc w łóżku, które wciąż przypominało mi jego, z ogromnym kacem, który na szczęście przytępiał mi zdolności myślenia na tyle, by móc spokojnie odetchnąć. Przeszło mi przez głowę, że powinienem sprzedać ten dom.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

11. Złota zasada brzmi…

… nigdy nie zostawaj do rana.

Mimo, iż wciąż zdarzały się nam nieprzespane noce, koszmary i ciche dni, Michał znów rzucił się w wir pracy. Tłumy ludzi otaczające go w barze nie przeszkadzały mu aż tak bardzo i wspólnie doszliśmy do wniosku, że najbezpieczniej i najwygodniej by było, gdyby trasę „do” oraz „z” pracy, pokonywał samochodem.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

10. Szukając kolejnych przeszkód…

… czasem niespodziewanie natrafiamy na rozwiązania.

Leżeliśmy wieczorem w łóżku, milcząc. Żaden z nas nie miał pojęcia, jak powinien zacząć jakąkolwiek rozmowę. Niestety cisza stawała się coraz bardziej nieznośna. Od jego powrotu minął ponad tydzień, ale nasza sytuacja nie zmieniła się ani o jotę. Zachowywał się tak, jak w dniu, w którym się zjawił w domu. Spojrzałem na niego. Był szczelnie opatulony kołdrą, a mimo to wydawało mi się, że dalej drży. Przemknęła mi przez głowę jedna myśl.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

9. Nie zawsze to, co się gubi…

… odnajduje się w całości.

Obudziłem się jakoś nad ranem i rozejrzałem po pokoju. Michała dalej nie było. Wydało mi się to trochę dziwne z uwagi na to, że dzisiaj zmianę kończył o północy, ale kto ich tam wie?

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

8. Bo czasem dostajemy…

… coś, czego się nie spodziewaliśmy.

Leżałem, wpatrując się w niego już jakiś czas. Prawdopodobnie około godziny, a może nawet dłużej. Obudziłem się około czwartej nad ranem i od tamtej pory nie mogłem zasnąć.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

7. Co by się nie działo…

… my się nie zmienimy.

Znów przypadał mi wolny weekend. Obaj mieliśmy dość duszenia się w domu, więc postanowiliśmy wyskoczyć na obiad do restauracji znajdującej się niedaleko. Było wczesne popołudnie, prawdopodobnie coś koło godziny trzynastej. Siedzieliśmy przy jednym ze stolików śmiejąc się z anegdot opowiadanych wzajemnie. Atmosfera była raczej luźna. Ostatnio układało się nam wręcz cudownie. Michał znalazł pracę w barze usytuowanym nieopodal, więc spędzaliśmy razem mniej czasu, jednak wyszło to nam zdecydowanie na dobre.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem

6. Co nas nie zabije…

…to nas będzie wku***ać. Czyli mała zapchajdziura o niczym.

Od ponad tygodnia chodziłem półprzytomny kaszląc i smarkając. Tak się kończy piesza podróż przez miasto w ulewnym deszczu. Na domiar złego zamiast kurtki miałem tylko marynarkę, a na nogach lekkie trampki. Nie spodziewałem się takiej pogody, a później nie zamierzałem poddać się byle przeziębieniu, więc krótko mówiąc, zbagatelizowałem sprawę.

Czytaj dalej

Podziel się dobrem
Starsze wpisy Nowsze wpisy

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑