Cześć Kochani!

Mam nadzieję, że ktoś z Was wciąż będzie to czytał to ptak długiej przerwie. Nagrywałam do Was kilka(naście) filmów, jednak ostatecznie żaden z nich nie znalazł się na stronie, gdyż zabrakło czasu na jakąkolwiek obróbkę, a były nagrywane i tak w biegu.

Tym razem Japonia dała mi się porządnie we znaki, a sam koniec pobytu był szczególnie ciężki, bo do pracy, którą miałam tu doszły obowiązki związane ze znalezieniem nowej pracy oraz mieszkania w Polsce, będąc marne dziewięć tysięcy kilometrów dalej. W natłoku wszystkiego zwyczajnie zabrakło mi czasu na pisanie i odzywanie się do Was.

Od półtora miesiąca zbierałam materiały do Międzynarodowego Dnia Świadomości Dystrofii, żeby przygotować dla Was porządny wpis, ale nawet na to zabrakło mi czasu. Dzień minął bez echa. Ci z Was, którzy polubili na Facebooku moją stronę, widzieli zapewne informacje oraz odnośnik do oficjalnego wydarzenia organizowanego przez Stowarzyszenie, ale poza tym nie pojawiło się nic.

Co mnie dziwi i smuci, Japonia, czyli kraj, w którym mimo wszystko chorzy stają się w pewien sposób marginesem społecznym i ciężarem, ma znacznie lepszy dostęp do informacji o dystrofii i działają tu dwa oficjalne stowarzyszenia pomocy pacjentom i rodzinom, natomiast w Polsce mamy jedno stowarzyszenie, które powstało właśnie z ramienia rodziców, bo zwyczajnie nikt się nimi nie interesował.

Dlaczego w Uno pojawiła się dystrofia? Poniekąd przypadkiem, poniekąd nie. Znajomy z równoległej klasy z podstawówki cierpiał na tę chorobę, choć w przeciwieństwie do naszego bohatera, jemu przyszło się zmierzyć z dużo cięższą jej postacią, więc dziś nie ma go już z nami. To był naprawdę fajny chłopak, bardzo uśmiechnięty, pogodny, z ciekawym poczuciem humoru i ciętym językiem. Wiele osób jednak zatrzymywała swoją wiedzę o nim na wózku, na którym siedział? Sprawiedliwe? Nie bardzo. Nie miał przecież wpływu na chorobę i jej postęp. Niestety, ludzie nie wiedzą, jak reagować, więc często się wycofują. Chorzy też nie zawsze wiedzą, jak reagować na nowe objawy i nie zawsze pozytywne wieści od lekarza. Nie mają jednak wyjścia – trzeba próbować. Trzeba starać się dalej. Ta książka w przystępny sposób rozlicza się z tym. Może i dość powierzchownie, ale nie jest to książka medyczna, to wciąż tylko romans.

No, ale wracając, przeprosin ciąg dalszy. No więc, przepraszam za brak wpisów i kontynuacji opowiadań. Małe wyjaśnienie.

Numero Uno część II pisze się dalej, nawet Układ Antytetyczny zyskał kilka dodatkowych zdań, jednak nie tyle, żeby móc je opublikować, jako kolejny wpis. Pojawił się za to nowy Układ, który będzie równoległy do Antytetycznego i będzie się z nim przenikał. Efekt, tytuł i wszystko zobaczycie dopiero w chwili wydania. Warto poczekać, możecie mi wierzyć na słowo ; >

Premiera Uno II jest dość niejasna, ale są już pewne plany. Być może przy okazji zorganizujemy z tego powodu jakiś mały event? Co Wy na to?

Mam nadzieję, że ktoś jeszcze tu został i wciąż cierpliwie czeka…

Ach! No i coś dla fanów Między językami. Druga część się pisze. Niedługo powinna pojawić się na stronie. [Note: Przy moim nakładzie obowiązków niedługo to prawdopodobnie około trzech lub czterech tygodni].

Enjoy!
Podziel się dobrem