7. Co by się nie działo…

… my się nie zmienimy.

Znów przypadał mi wolny weekend. Obaj mieliśmy dość duszenia się w domu, więc postanowiliśmy wyskoczyć na obiad do restauracji znajdującej się niedaleko. Było wczesne popołudnie, prawdopodobnie coś koło godziny trzynastej. Siedzieliśmy przy jednym ze stolików śmiejąc się z anegdot opowiadanych wzajemnie. Atmosfera była raczej luźna. Ostatnio układało się nam wręcz cudownie. Michał znalazł pracę w barze usytuowanym nieopodal, więc spędzaliśmy razem mniej czasu, jednak wyszło to nam zdecydowanie na dobre.

Czytaj dalej7. Co by się nie działo…

6. Co nas nie zabije…

…to nas będzie wku***ać. Czyli mała zapchajdziura o niczym.

Od ponad tygodnia chodziłem półprzytomny kaszląc i smarkając. Tak się kończy piesza podróż przez miasto w ulewnym deszczu. Na domiar złego zamiast kurtki miałem tylko marynarkę, a na nogach lekkie trampki. Nie spodziewałem się takiej pogody, a później nie zamierzałem poddać się byle przeziębieniu, więc krótko mówiąc, zbagatelizowałem sprawę.

Czytaj dalej6. Co nas nie zabije…

5. Czemu wszystko jest trudne…

…czyli wszystko ma swój początek i każdy ma swoją historię.

Nie mogłem spać. Miałem aż nazbyt dużo czasu na nowe przemyślenia. Te jednak, szybko zaczęły mnie również dręczyć. Wstałem więc wyjątkowo wcześnie. Wyszedłem jeszcze przed piątą i poszedłem na dworzec. Pociąg miałem dopiero za godzinę, ale mogłem równie dobrze wsiąść w każdy poprzedni, więc nie był to problem. Nie chciałem siedzieć w domu.

Czytaj dalej5. Czemu wszystko jest trudne…

4. Pytania, które pozostają bez odpowiedzi…

… nie pomagają utrzymać równowagi.

https://www.youtube.com/watch?v=FedFjlXNGBE

– Michał! Mógłbyś chociaż swoje skarpetki sprzątać! – wściekałem się.
– Ojj, co Ty ode mnie chcesz? Jestem w trakcie rekonwalescencji, nie mogę się przemęczać. – odpowiedział z uśmiechem na twarzy, leżąc na kanapie. Rzuciłem w niego jego skarpetkami podniesionymi chwilę wcześniej z podłogi, na co na co sapnął, zirytowany. – A to, co ma być?
– Jak to, co? Twoje skarpetki. Już nie musisz się przemęczać i podnosić ich z ziemi. Ciesz się. – powiedziałem obojętnym tonem, a zdziwienie na jego twarzy było bezbłędne.

Czytaj dalej4. Pytania, które pozostają bez odpowiedzi…

1. Dobre złego początki…

… czyli mała próba.

Wstałem rano mając złe przeczucia. Spojrzałem nieprzytomnie na budzik i po chwili doszło do mnie, że jest już dziewiąta. Oznaczało to wolny weekend, czyli rzadkie chwile, kiedy mogłem zwlec się z łóżka nieco później niż zwykle. Odgarnąłem kołdrę i z ciężkim westchnieniem wstałem – czas zacząć kolejny dzień.

Czytaj dalej1. Dobre złego początki…