2. Nasza (nie)zgodność

Numero Uno II – rozdział drugi.

Enjoy!



Leżeliśmy jeszcze długo na kanapie w salonie, ciasno objęci. Żaden z nas nie chciał się ruszyć choćby o krok. Wydaje mi się, że obaj czuliśmy się po prostu bezpiecznie w tej pozycji. Byliśmy zaspokojeni, zadowoleni i odstresowani. To nie był dobry czas na stawianie czoła całemu światu ani nawet na pokonywanie własnego lenistwa. To był nasz moment na odpoczynek, całkowite zresetowanie się, zanim znów nadejdą kolejne problemy. Co prawda, pojawił się jeden, dość trywialny, a mianowicie głośno burczące brzuchy, domagające się nakarmienia, ale nawet to mogło poczekać.

Czytaj dalej2. Nasza (nie)zgodność

3. Jego zaniedbanie

Numero Uno II – rozdział trzeci przed Wami.

Enjoy!



Jak się okazało następnego dnia, nie tylko my cieszyliśmy się tej nocy życiem, chociaż my mieliśmy zdecydowanie lepsze rezultaty. Wczesnym rankiem obudził nas domofon. Na zegarze nie było nawet siódmej, a skoro do domu wróciliśmy przed trzecią, to nietrudno się domyślić, że raczej żaden z nas nie był w wybitnym humorze. Tymon wpuścił nieproszonego gościa i poszedł otworzyć drzwi, a ja poczłapałem do kuchni w poszukiwaniu kawy.

Czytaj dalej3. Jego zaniedbanie

Media społecznościowe

Kochani!

Wielu z Was najczęściej zagląda na tę stronę z telefonów komórkowy, a wersja na telefon znacznie różni się od tej na komputer. Przede wszystkim nie posiada ona bocznego paska, gdyż bardzo poprawia to czytelność strony w małym formacie. Co za tym idzie, omija Was logo stowarzyszenia Lambda Warszawa, które udzieliło patronatu książce Numero Uno I, jak i galeria Instagrama, kategorie wpisów czy chociażby odnośniki do mediów społecznościowych, gdzie niektóre informacje pojawiają się częściej i szybciej. Już powoli myślę nad konkursem dotyczącym Numero Uno II, który będzie zamieszczony własnie na profilu na Facebooku czy na Instagramie.

Czytaj dalejMedia społecznościowe

Ankieta, czyli zdaję się na Was

Kochani! Niestety mam mniej czasu niż miałam kiedykolwiek, co strasznie ukróca mi pisanie. Na chwilę obecną mam zaczętych kilka tekstów, które sukcesywnie staram się doprowadzić do końca, ale nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Na bank nie zdążę ze wszystkim w takim terminie w jakim bym chciała, więc stanęłam przed trudną dla … Czytaj dalejAnkieta, czyli zdaję się na Was

14. Kiedy przestajemy się spodziewać czegokolwiek

Kochani!

Przed Wami może trochę krótki, ale jednak, kolejny rozdział Układu. Niniejszym przedstawiam Wam uroczego i niezawodnego pana, który mam nadzieję kradnie Wasze serca tak szybko, jak skradł moje. Właśnie z nim będzie związany drugi Układ, więc liczę, że przypadnie Wam do gustu.

Enjoy!

Gdy dotarliśmy do niego do domu, nie miałem siły na nic. Usiadłem na kanapie, nie wiedząc, co dalej. Po krótkiej chwili dostałem do ręki herbatę i talerz kanapek. Bez zastanowienia zacząłem jeść, nie myśląc nawet zbytnio nad tym, co na tych kanapkach jest. Czułem na sobie cały czar wzrok Remiego. Nie odezwał się ani słowem, ale nie spuszczał mnie z oka. Pierwszy raz od dawna miałem tak podły humor. Czułem, że wszystko zwaliło się na mnie na raz, choć sam do końca nie wiedziałem, czemu. To tylko kilka kilka komentarzy, ale wydaje mi się, że cała presja związana z pracą, teatrem, pierwszą w życiu rolą w końcu odcisnęła swoje piętno i tych kilka słów pod moim adresem wywołało lawinę.

Czytaj dalej14. Kiedy przestajemy się spodziewać czegokolwiek

13. Kiedy przytłacza nas to, kim jesteśmy

Cześć Kochani!

Wreszcie znalazłam moment, żeby dokończyć ten rozdział. Piszę o już od chyba miesiąca, jak nie lepiej, ale wciąż nie mam na nic czasu.

Tak oto przed Wami krótki rozdział o życiu Julka. Podpowiem tylko, że wielkimi krokami zbliżamy się do zapowiedzi i wielkiego wydarzenia w Układzie, ale o tym w następnym poście.

Dziękuję tym, co ze mną wytrwali. Dajcie znać, proszę, jak się Wam rozdział podoba. Wiem, że piszę do Was rzadko, ale naprawdę to brak czasu a nie motywacji.

Kawałek zamieszczony tutaj jest dopasowany tylko tyci do rozdziału, ale polecam serdecznie tego wokalistę.

Enjoy!

– A więc mamo, to jest Remik. Mój przyjaciel – powiedziałem może trochę na wyrost, ale po prawdzie był najbliższym znajomym, którego miałem i spędzaliśmy razem tyle czasu, że powoli podchodziło to pod przyjaźń. Trudną przyjaźń.

Czytaj dalej13. Kiedy przytłacza nas to, kim jesteśmy

Małe i duże przeprosiny

Cześć Kochani!

Mam nadzieję, że ktoś z Was wciąż będzie to czytał to ptak długiej przerwie. Nagrywałam do Was kilka(naście) filmów, jednak ostatecznie żaden z nich nie znalazł się na stronie, gdyż zabrakło czasu na jakąkolwiek obróbkę, a były nagrywane i tak w biegu.

Tym razem Japonia dała mi się porządnie we znaki, a sam koniec pobytu był szczególnie ciężki, bo do pracy, którą miałam tu doszły obowiązki związane ze znalezieniem nowej pracy oraz mieszkania w Polsce, będąc marne dziewięć tysięcy kilometrów dalej. W natłoku wszystkiego zwyczajnie zabrakło mi czasu na pisanie i odzywanie się do Was.

Czytaj dalejMałe i duże przeprosiny

12. Kiedy czas najwyższy połączyć wszystko w całość

Cześć Kochani!

Przed Wami nowy rozdział Układu Antytetycznego! Wiem, że trochę się na niego naczekaliście, ale wreszcie jest. Jestem zawalona pracą, ale staram się robić wszystko, żeby pisać jak najwięcej. Pozdrowienia z upalnej Japonii.

 

Enjoy!

Plusy pracy w teatrze? Wreszcie mogłem robić coś związanego ze sztuką. Śpiewałem codziennie po kilka godzin i czułem się z tym świetnie, a ponadto poprawiła mi się kondycja. Wszystkie próby taneczne i dodatkowe treningi, jakie miałem powoli przynosiły efekty i zaczynały się u mnie kształtować jakiekolwiek mięśnie. Minusy pracy w teatrze? Chroniczne zmęczenie i Remi. Nie miałem czasu na nic, ponieważ biegałem między próbami, treningami, a szkołami językowymi, często przegryzając coś w biegu i zwiększając dawkę wypijanej przeze mnie kawy. No i o ile naprawdę polubiłem tego gówniarza, o tyle mając z nim styczność codziennie, działał mi na nerwy. Treningi z nim to istna katorga, a poza tym jego wybuchowy charakter nie raz, nie dwa doprowadzał mnie do szewskiej pasji.

Czytaj dalej12. Kiedy czas najwyższy połączyć wszystko w całość