Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Page 3 of 10

4. Kiedy coś właśnie poszło się paść

Cześć Kochani!

Przed Wami nowy rozdział Układu. Nasza wielka antyteza w postaci ścierających się wiecznie osobowości głównych bohaterów własnie się pogłębia ; >

PS. Już dziś powinno być u mnie moje cudowne Uno <3 Premiera, co prawda, dopiero 15 marca, ale nakład dziś będzie w moich rękach. Na Instagramie zapewne od razu pojawi się foto, gdy tylko będę je miała.

Enjoy!

Pod moim blokiem byliśmy po mniej więcej minucie. Kiedy Remigiusz zobaczył, że zatrzymuję się i wysiadam z auta, spojrzał na mnie z niedowierzaniem i parsknął śmiechem. Czytaj dalej

3. W jego słowach

Cześć Kochani!

Przed Wami starcie Marcel vs. Daniel. Nie no, obejdzie się bez rękoczynów, to nie Tobi i Michaś, żeby się docierać w ten sposób. No, ale będzie poważnie… Przez jakąś chwilę.

No i ja wiem coś, czego Wy jeszcze nie wiecie… Niedługo na bucketbook.pl będzie podana data premiery papierowej wersji Uno! Boziu, jak ja się z tego cieszę. Nakład już jest w drukarni i lada moment trafi do mnie, a bucketbook.pl szybko i sprawnie go przejmuje.

Jeśli ktoś jeszcze nie głosował w ankiecie dotyczącej drukowanej wersji Numero Uno, to na dole posta wkleję ją ponownie. ( ;

Enjoy!

Zanim zdążył się obudzić, drgawki niemalże ustały lub przynajmniej zmalały, a ja przygotowałem mu lekką, zdrową kolację. Kiedy wszedł do salonu, poczułem wbrew sobie lekkie zdenerwowanie. Czekała nas ważna rozmowa, na którą być może żaden z nas nie był gotowy. Nie mniej jednak, obaj mieliśmy świadomość, że nie możemy dalej ciągnąć tego w ten sposób. Czytaj dalej

3. Kiedy nie wiem, dlaczego wciąż to wszystko robię

Cześć Kochani!

Z drobniutkim poślizgiem (prawie wyrobiłam się w kwadransie akademickim!), ale już jest. Biedny Julek i jego rozterki. Czekał na Was cały tydzień, ale w końcu może się Wam pożalić. No to, co? Posłuchacie go, nie?

Już nam się pięknie klaruje nasz układ antytetyczny. Jedna wielka antyteza. Gorzej być chyba nie mogło… A może? ; >

Enjoy!


Miałem nadzieję, że po tej fatalnej sobocie będzie czekała mnie błoga niedziela. Jedyne, czego chciałem to chwili spokoju, żeby jakoś odzyskać równowagę. W moim mieszkaniu panowała zawzięta cisza, a ja walczyłem sam ze sobą, żeby ten stan utrzymać. Coś we mnie krzyczało i darło pazurami od środka, by włączyć muzykę lub chociaż zanucić cokolwiek, ale trzymałem się dzielnie. Póki co, potrafiłem tę pokusę zwalczyć. Czytaj dalej

Urodzinowo – newsy!

Nadszedł czas na podsumowania!

Dlaczego? Bo uroczyście wszystkim oświadczam, że właśnie minął rok mojej “działalności pisarskiej”, czyli rok od kiedy powstał pierwszy blog. Najpierw funkcjonował pod nazwą “Zostać do rana”, później całość zyskała piękną nazwę “Byle do Brzegu” i w końcu, pod tą samą nazwą została przeniesiona na stronę, na której jesteśmy obecnie. Czytaj dalej

2. W nowej sytuacji

Cześć Kochani!

Przed Wami drugi rozdział Zabłądzić nocą. Marcel dalej próbuje poskładać do kupy to, co dzieje się na około, a tymczasem, jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji przeczytać, Julek z Układu zaczyna swoją wielką ucieczkę.

No i uwaga, uwaga, KONKURS ZOSTAŁ OFICJALNIE ZAKOŃCZONY! Nie wykluczam pojawienia się jeszcze czegoś w niedalekiej przyszłości, jednak na razie w trakcie pisania jest zwycięskie opowiadanie.

Enjoy!

 

Długo myślałem o słowach Michała. Moje własne głupie serce wciąż nie wiedziało, czego chce. Nie byłem pewny niczego. Darek był uroczym facetem, ale w głębi duszy wiedziałem, że wciąż należę do Daniela. Nie da się wyrzucić ot tak tego, co mieliśmy. Kiedy widziałem się z Darkiem, postanowiłem poruszyć z nim temat związku i przyszłości. Obaj musieliśmy wiedzieć, na czym stoimy. Ciężko przychodziło mi oglądanie go zranionego, ale coś mówiło mi, że może jednak powinienem postawić wszystko na jedną kartę i spróbować porozmawiać również z Danielem. Czytaj dalej

2. Kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli

Cześć wszystkim!

Przed Wami druga część Układu Antytetycznego! Z małym poślizgiem, ale jednak.

Małe info dla subskrybentów: wybaczcie, Kochani taką obsuwę, ale obiecuję, że rozdział walentynkowy Uno i Tymka będzie niebawem. Mam straszne urwanie głowy i zwyczajnie nie zdążyłam napisać więcej niż pierwsze trzy strony, więc jeszcze chwilkę.

Na dniach również Uno będzie szedł do druku i już niebawem wszystkie szczegóły będzie można poznać na bucketbook.pl!

Enjoy!

Cieszyłem się, że niedzielę miałem całkiem wolną od wszelkich zajęć, za to poniedziałek był moją osobistą katorgą. Miałem dwie grupy i dwa zajęcia indywidualne, przy czym musiałem przyznać sam przed sobą, że bynajmniej nie były to moje ulubione grupy. Nie znaczy to, że się nie starałem, ale mimo wszystko poniedziałek źle działał na mnie i na nich, bo żadne z nas nie potrafiło się do końca skupić. Dużo lepiej współpraca szła nam w środy, gdy mieliśmy drugie wspólne zajęcia, ale to też nie był szczyt moich marzeń. Ot, nie zgraliśmy się do końca. Nie łudźmy się, nawet najlepszy nauczyciel nie będzie uwielbiał wszystkich swoich uczniów i skakał pod niebo na ich widok. Smutne, ale prawdziwe. Czytaj dalej

1. W naszym niezrozumieniu

Cześć Kochani!

Dla tych, którzy czekali na nową część Czasu na wyczerpaniu, oto i ona. Zabłądzić nocą przed Wami. Nie bijcie… ; >

Dalej przypominam o konkursie. Jeden mail i papierowy Uno może być Wasz! ( ;

A jak tam Układ? Tobi i Michaś dalej kuszą czy jednak przerzuciliście się na przygody Julka?

Enjoy!

Siedziałem w swoim starym pokoju i po raz kolejny rozglądałem się dookoła, chłonąc ten widok i rozkoszując się wspomnieniami. Dziesięć długich lat. Dziesięć lat ciągłego wracania tutaj, a ja wciąż miałem czasem problem z tym, żeby uwierzyć we własne szczęście. W życiu miałem zawsze pod górkę, dopóki pewnego pięknego dnia nie poznałem wspaniałych ludzi, którzy niemal na siłę wyprowadzili mnie na prostą i dali szansę na odrobinę względnej normalności. Ich podejście do życia sprawiło, że chciałem nad sobą pracować. To, co mi dali było nieporównywalne z niczym innym. Jednego dnia byłem wyrzutkiem, sprawiającym problemy dzieciakiem z ośrodka, a drugiego nagle miałem dom, rodzinę, swoje miejsce na ziemi. Wszystkie problemy nie zniknęły magicznie, ale powoli mogliśmy je rozwiązywać wspólnie. Ważne, że nigdy nie zostawałem z niczym sam. Moje myśli powoli uciekały w stronę mniej chcianych kierunków, ale na szczęście zostałem wyrwany z tego letargu. Czytaj dalej

1. Kiedy następuje zmiana

Cześć i czołem!

Przed Wami nowa seria o wdzięcznym tytule „Układ antytetyczny”. Czemu taki tytuł? Oj, przekonacie się już w pierwszym rozdziale. Dla odmiany całość zaczyna się powoli, bez pośpiechu. Przecież mamy czas, prawda?

Ci, którzy czekali na trzecią część Czasu na Wyczerpaniu będą zadowoleni w piątek, a tymczasem polecam sprawdzić również to opowiadanie.

Przypominam również wszystkim o konkursie. Darmowa papierowa wersja Numero Uno? No, czemu nie? ( ;

Enjoy!

Przeprowadzki nigdy nie są łatwe. Szczególnie, jeżeli jest się do nich zmuszonym. Miałem do wyboru poszukać czegoś blisko mojego poprzedniego miejsca zamieszkania i zostawić wszystko, tak jak było. No, prawie wszystko. Tak pewnie zrobiłaby większość ludzi. Jeszcze kilka dni temu, ja też tak bym właśnie postąpił. Niestety, czara goryczy się przelała. Każdy ma swoje limity, a ja osiągnąłem swój. Spakowałem wszystko, co było mi niezbędne, nie kłopocząc się resztą, wsiadłem w samochód i pojechałem. Wylądowałem w Warszawie. Jakieś pół kraju dalej niż zazwyczaj bym planował. Wynająłem małą kawalerkę niedaleko metra i zmieniłem pracę. Na szczęście o nią chociaż nie musiałem się martwić. Szybko dostałem dwie równoległe posady, który akurat wystarczały na pokrycie rachunków, jedzenia i ewentualnie jakiejś taniej rozrywki od czasu do czasu. Na co dzień, wszystko było w najlepszym porządku. Czasami tylko siadałem i wgapiając się w ścianę, zastanawiałem się, co mnie podkusiło do tego, żeby tu przyjechać. Wtedy bardzo szybko przypominałem sobie powód i od razu uznawałem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Tego wieczora byłem wybitnie przygnębiony, więc, niewiele myśląc, chwyciłem za telefon i wykręciłem numer starego znajomego, nie będąc nawet pewnym czy wciąż go ma. Po chwili ktoś odebrał niewyraźnym „halo”, stłumionym przez odgłosy z tła. Czytaj dalej

Spadłam z krzesła, czyli news roku

Cześć Kochani!

Wiem, że rozdział miał być dopiero jutro i w sumie, to dopiero jutro będzie, ale… Mam newsa! I to świetnego! Prawie spadłam z krzesła, a z okazji późnej pory wczoraj pobudziłam chyba wszystkich sąsiadów.

„Numero Uno” dostało patronat!

I to nie byle jaki!

W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Stowarzyszeniu Lambda  za udzielenie patronatu.

Poza tym wszystkim bardzo polecam sprawdzenie ich strony. Robią wiele świetnych rzeczy i działają prężnie. Chyba już nikt nie wyobraża sobie środowiska LGBT+ bez Lambdy.

Lambda

Nie wiem, jak Wy, ja dalej nie dowierzam.  Regularnie czytam maila po raz kolejny, żeby się upewnić., ale wszystko wskazuje na to, że to nie halucynacje.

Także… Nasi chłopcy się postarali i dostali patronat! To musiał być ten cudny uśmiech Uno! Ja Wam mówię!

W górę i w dół

Cześć Kochani!

Przed Wami mleczyk. Ostatni w tym sezonie. No, czyli póki co ostatni one-shot jak na razie. Od przyszłego tygodnia startujemy z seriami.

Przypominam również wszystkim o konkursie ; > Szczegółowe informacje kilka postów niżej lub w zakładce inne.

Ach no i właśnie! Numero Uno również już zostało dodane na portalu lubimyczytać.pl (ikonka do profilu również na pasku bocznym), a sam profil zyskał status „oficjalnego profilu autora”!  ( ;

Enjoy!

 


Obudziłem się z potwornym bólem głowy na średnio wygodnej kanapie. To była pierwsza rzecz, która mi się nie zgadzała. Moja kanapa była bardzo wygodna, a Lucek nie miał kanapy. To by znaczyło, że coś poszło nie tak. Wciąż nie otwierając oczu, próbowałem sobie przypomnieć, co się wczoraj stało. Klub, ratowanie Lucka, gejowska wersja rambo z czymś ciężkim w ręku… To by mogło wyjaśnić utratę przytomności. Nie zgadzało mi się zatem miejsce pobytu. Lucjan nie wziąłby mnie do siebie, bo uciekał, gdzie pieprz rośnie, Uli nie było z nami, a Kamil zostawiłby mnie tak, jak leżałem, licząc, że kiedyś się obudzę. Przypadkowy przechodzeń raczej zadzwoniłby po karetkę, a zdecydowanie nie znajdowałem się w szpitalu. Czytaj dalej

« Starsze wpisy Nowsze wpisy »

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑