Byle do brzegu

Opowiadania LGBT

Urodzinowo – newsy!

Nadszedł czas na podsumowania!

Dlaczego? Bo uroczyście wszystkim oświadczam, że właśnie minął rok mojej “działalności pisarskiej”, czyli rok od kiedy powstał pierwszy blog. Najpierw funkcjonował pod nazwą “Zostać do rana”, później całość zyskała piękną nazwę “Byle do Brzegu” i w końcu, pod tą samą nazwą została przeniesiona na stronę, na której jesteśmy obecnie.

Na pewno nie uda mi się policzyć, ile słów napisałam dokładnie, ale mogę mniej więcej powiedzieć, jakie teksty powstały.

A więc tak… W minionym roku Zostać do Rana zyskało swój ostateczny kształt, a Zniknąć w Południe skończyło się pisać. W całości, od początku do końca napisało się Numero Uno I, a część druga zyskała póki co prawie 30 stron. Powstało też kilka krótkich tekstów, stare były przerabiane, a niektóre dłuższe, nigdy nie publikowane, czekają grzecznie, aż będę miała czas usiąść i do nich.

Rozpoczęłam niedawno Układ antytetyczny i Czas na Wyczerpaniu część 3: Zabłądzić nocą. Postępy będziecie mogli śledzić na bieżąco. Oczywiście Uno powstaje dalej!

 

Udało mi się zamieścić swoje prace na beezarze, book-selfie, a w końcu na bucketbook.pl, a poza tym można je znaleźć na empik.com, virtualo, legimi, ibuk.pl, księgarnia.pwn.pl, ravelo, ebookpoint i wielu innych.

 

No to może trzy najlepsze rzeczy, których się nie spodziewałam, a które udało mi się jakoś zrobić:

            3. Są ludzie, którzy komentują tę stronę. Weird, right? Naprawdę, ktoś chce poświęcić trochę swojego czasu na to, żeby pozostawić po sobie ślad i załatwić mi banana na twarzy na najbliższy tydzień.

         2. Numero Uno wyjdzie niebawem drukiem, a kilka egzemplarzy drukowanych Zostać do rana trafiło w moje ręce. Nie macie pojęcia, jakie to świetne uczucie, trzymać w ręku swoją książkę.

             1. Bezsprzecznie i bezkonkurencyjnie – patronat od Stowarzyszenia Lambda. Ja wiem, że mam potwierdzenie i wszystko oficjalnie gra, ale dalej nie dowierzam. Ja? Ja i patronat? No jak…?

 

Poza tym mam dwójkę świetnych recenzentów i wspaniałą betę (szukam kolejnej, bo cudowna kobieta nie ma czasu na wszystkie teksty, chociaż Uno bezsprzecznie należy do niej <3 )

 


Niestety poza podsumowaniem nic ciekawego dla Was nie mam, więc jeśli ktoś liczył na urodzinowy tekst, to niestety musi obejść się smakiem. Kto ma ochotę poczytać, co i jak, zapraszam dalej.

No więc tak… Mam kilka dalszych lub bliższych planów, ale większość mojego pisania to zwyczajny żywioł. Nie mniej jednak, na bank powstaną wszystkie trzy części Uno. No i raczej kontynuacja historii też.

Nie wiem, jak będzie z Układem. To jest tekst bez wyraźnego kierunku i przyszłości, pisany na gorąco. No i oczywiście Zabłądzić zamyka nam serię Czasu na wyczerpaniu.

 


 

Poza tym, myślę, że czas się w końcu do czegoś przyznać, a dokładniej do bycia sobą. Na samym początku publikowałam pod danceORnothing, bo tak jakoś wyszło, że wszędzie miałam taki nick, więc w ramach braku pomysłu, zostało tak. Później obudziłam się, że jednak dobrze by było nadać temu wszystkiemu jakiś kształt i kierunek. Tak powstało Byle do Brzegu.

Byle do Brzegu było początkowo żartem, ale jednak miało jakieś takie dziwnie ładne brzmienie, więc przylgnęło na stałe. Poza tym stanowiło idealnie rozwinięcie skrótu B.D.B. Bardzo dobry, Bed&Breakfast, Byle do Brzegu… No można to rozwinąć na kilka sposób. Jest też jeszcze inny, a mianowicie Barbara Daria Bisha. Podejrzewam, że wielu z was dawno zorientowało się, że B.D.B. to moje inicjały, ale dziś, na roczek mojej działalności macie je rozszyfrowane.

Dlaczego dopiero dziś? To trochę zabawne, ale moja cudowna mamusia nazywa się identycznie. No i może nie jest przeciwko społeczności LGBT+, szczególnie, że ma biseksualne zwierzątko w domu w postaci mnie (lub raczej miała, zanim pewnego pięknego dnia zaczęłam być dorosła). Mimo to, na pewno nie jest wielką fanką ani aktywistką, więc ewentualna możliwość przypisania jej tego byłaby dość smutna.

Poza tym, jestem nauczycielem. Teraz w sumie tylko i wyłącznie w szkole językowej, ale miałam wśród uczniów zarówno dzieci, jak i młodzież i podpisywanie się nazwiskiem, pracując, gdzie pracowałam, nie było do końca mądre. No, ale czas najwyższy.

 

No, tak więc jestem sobie Basia, Baśka, Basieńka, jak zwał tak zwał… No i jestem ruda! Może nie naturalnie, ale pasuje mi d charakteru, więc musiałam umieścić taki znak ostrzegawczy, co nie? (Zdjęcie w zakładce “O mnie”. Nie przeraźcie się. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach).

No, więc jestem Basia i piszę gej-romanse. Cześć. ( ;

Poza tym, w ramach podsumowania muszę wyrazić mini ubolewanie baaardzo niewielkim odzewem przy konkursie. Zgłosiła się aż jedna osoba, za to z ciekawym pomysłem i oczywiście będzie on rozpisany, a do niej trafi papierowe Numero Uno.

Ach! No i jedna z bibliotek również dostanie Numero Uno w swoje łapki! ; >

Tyle się działo przez ten rok. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną dłużej. Szczególnie ci, którzy dotarli do tego miejsca. Dziękuję wam bardzo za obecność i każdy pozostawiony po sobie ślad. No i standardowo…

Enjoy!
Podziel się dobrem

3 Comments

  1. a uprzedziłaś rodzicielkę, że od dziś googlując jej imię może wyskoczyć gej-romans?? 🙂
    czekam na kolejne czytadła
    pozdrawiam

    • B.D.B.

      25 lutego 2018 at 10 h 52 min

      Wiedziałam, że o czymś zapomniałam!

      Nie no, żartuję. Wie i się nie przejmuje. Najwyżej okaże się, co jej koleżanki czytają ; >

      Dżamkował, we wtorek następny rozdział i może dziś w końcu walentynkowe Uno uda mi się skończyć ( ;

      Pozdrawiam!

  2. Cześć Basia. Jestem na tym blogu od niedawna, a już mi się podoba, na pewno będę tutaj często zaglądać.
    Jak będę miała możliwość to i zakupię e-booki.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie wyświetlony.

*

© 2018 Byle do brzegu

Theme by Anders NorenUp ↑